Mount Everest 1980 – gość specjalny Ryszard Dmoch

WuWu lubi wspominać, lubi rozmawiać - ten wieczór warto spędzić u nas, z nami :)

"Za 20 min. wychodzimy na przełęcz. Temperatura -25C pod śniegiem. (Baza) Trzymajcie się tam, ściskam i będę czekał na wiadomość. Z przełęczy zgłoście się… - chciałbym nagrać z góry, możliwie z najwyższego punktu. Wielicki: - no to trzymajcie za nas kciuki, cześć! O świcie, 17 lutego wystartowali w kierunku szczytu. Napięcie w Bazie i obozach jest nie do zniesienia, życzenia i zakłady nieprawdopodobne, jest cisza i cholerne oczekiwanie na najskromniejszą wiadomość. Jest tylko wiara, że idą do góry - wiadomości żadnych... Za chwilę okaże się, że Baza ma radiowego pecha, ponieważ nie ma bezpośredniej łączności ze szczytem - łączność jest, ale za pośrednictwem obozu II, dobre i to. (...) Dopiero za piątym podejściem, w tą i z powrotem "dosłuchano się", że są na szczycie... Dopiero wtedy, nastąpił wybuch entuzjazmu Andrzeja, i bez dalszych pytań, było tylko słynne i wielokrotnie powtarzane hura, hura, są na szczycie... na szczycie!..."*

39 lat później...

Byliśmy umówieni na 13:00, o 12:45 w drzwiach pojawia się wysoki, przystojny, elegancki mężczyzna. Odwiesza płaszcz, kapelusz i dziarskim krokiem podąża w moją stronę. Podchodzę i trochę nieśmiało wyciągam rękę.
- Nina Kodorska, przedstawiam się.
- Ryszard.
Mocny uścisk dłoni, uśmiech i głębokie spojrzenie. To były pierwsze chwile naszej znajomości. Usiedliśmy do stołu.
- Jak to wyszło? Skąd się wzięło zamiłowanie do wspinaczki?
W odpowiedzi słyszę śmiech i gdzieś między słowami:
- Mam to w genach, cała rodzina uwielbia sport, szczególnie ekstremalny!
A następnie:
- Wspinaczka?! Proszę Pani, to już było! Wspinaczka, wyścigi ślizgaczami!
- A teraz?
- A teraz to ja skaczę ze spadochronem, od 10 lat piszę genealogię rodzinną, od kilkudziesięciu lat pasjonuję się fotografią, ostatnio postprodukcją.
- Postprodukcją? W sensie używa Pan Photoshopa?
- Ależ oczywiście - niemalże wykrzyknął, patrząc na mnie trochę z góry, co wprawiło mnie w zabawne zakłopotanie.
- Proszę Pani, ja po kilkanaście godzin dziennie siedzę przed komputerem!

Wiem to, już od pierwszej chwili - że czeka mnie długa, pasjonująca rozmowa, z pewnością i na szczęście - nie ostatnia.

Mamy zaszczyt zaprosić Was na spotkanie z człowiekiem, który opowie nam o chwili, kiedy to przez nadajnik Klimek dowiedział się 17 lutego 1980, że pierwsi Polacy weszli właśnie na szczyt Mount Everestu.

Następnie przeniesiemy się do sali kinowej Muzeum Polskiej Wódki i obejrzymy film dokumentalny autorstwa Julii Kaczorowskiej."Legenda Klimka" to dokument o konstruktorze pierwszych radiotelefonów używanych do łączności w górach przez GOPR i polskich himalaistów - Wojciechu Nietykszy. To właśnie przez radiotelefony "Klimek" padły słowa o pierwszym zdobyciu Mt. Everestu zimą przez Polaków.

Mount Everest 1980 - gość specjalny Ryszard Dmoch
18 luty 2019
Rozmowa godz. 19:00

Ryszard Dmoch - uczestnik, zastępca kierownika pierwszego zimowego wejścia na Everest 1980.
Nina Kodorska - moderatorka spotkania.

Projekcja"Legendy Klimka" godz. 20:00

Muzeum Polskiej Wódki

Patroni Medialni: Taternik, Example.pl

*Fragment zapisków Ryszarda Dmocha, zastępcy kierownika pierwszego zimowego wejścia na Everest 1980.